Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakładki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakładki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 listopada 2026

Jesienne wyzwanie z Coricamo - finał.

Oto efekt końcowy sympatycznej hafciarskiej zabawy - Jesiennego wyzwania z Coricamo i Klubem Twórczych Mam. Z trzech udostępnionych przez sponsora zakładkowych wzorów udało mi się (hurra!) wyhaftować wszystkie. Haftowałam muliną DMC na aidzie 16 ct.
Dwa hafty (lisek i kot) powędrowały na zakładki do książek, a trzeci  - dynia - został halloweenową kartką.


Coricamo i Klubie Twórczych Mam - dziękuję za świetną zabawę :)

piątek, 16 października 2026

Jesienne wyzwanie z Coricamo - postępy.

Zgodnie z zasadami zabawy - pora pokazać postępy w pracy.
Dynia gotowa, lisek w trakcie. Obym zdążyła jeszcze z kotem. Niby nie są obowiązkowe wszystkie trzy hafty, wystarczy wyszyć jeden wzór, ale mimo to chciałabym skończyć wszystkie trzy, bo wszystkie są piękne :) 
Zakładkę z dynią skróciłam o trzy rzędy, gdyż będzie mi potrzebny rozmiar ciut mniejszy od oryginału :)



czwartek, 8 października 2026

Jesienne wyzwanie z Coricamo.

Jesień z wolna zaczyna złocić liście, i jak mówi moja koleżanka, ani się nie obejrzymy, a już będzie Boże Narodzenie. Ale zanim to nastąpi, będzie można cieszyć się kolorami i zapachami jesieni. No cóż, nie ukrywam, że jestem jesieniarą :) Uwielbiam kolorowe liście na drzewach i pod stopami, ich szelest i zapach, odgłos spadających żołędzi, ciepły blask świeżych kasztanów, kwitnące marcinki i pomarańczowe dynie, mgliste poranki i długie, ciche, spokojne wieczory. Chyba nawet jesień lubię bardziej, niż wiosnę :)
Na blogu Klub Twórczych Mam ruszył hafciarski SAL, jesienne wyzwanie, którego sponsorem jest sklep Coricamo. 


Do wyhaftowania są wzory trzech zakładek do książek  - wszystkie trzy lub przynajmniej jedna. Nie mogłam się nie zgłosić do tej zabawy: haft krzyżykowy, jesienne motywy i zakładki, czyli wszystko to, co kocham :) A zatem - zaczynam!

Nie wiem, czy zdążę w terminie wyhaftować wszystkie trzy wzory, więc na wszelki wypadek rozpoczynam od halloweenowej dyni, na której "zagospodarowanie" mam już pomysł. Zgodnie z zasadami zabawy dziś pokazuję swoje przygotowania: aida 18 ct i mulina DMC.


Życzcie mi dużo wolnego czasu i turboigiełki, żebym zdążyła na czas :)


niedziela, 17 listopada 2024

Dzień Czarnego Kota.

17 listopada. Dzień Czarnego Kota mamy... Dzień walki z zabobonami. W taki dzień czarny kot na blogu być musi :) Chociażby taki malutki, jak ten na narożnej zakładce do książki. Trochę przesadziłam z rozmiarem tej zakładki. Mam zamiar zrobić jeszcze kilka, ale zdecydowanie będą mniejsze.


 Pozdrawiam!

sobota, 22 czerwca 2024

Paryskie wspomnienia.

Kartka urodzinowa dla kogoś, kto niedawno wrócił z Paryża :)
Kiedy pewnego razu wpadłam na pomysł zrobienia kartki, której głównym elementem dekoracyjnym jest praktyczny upominek - zakładka do książki, wiedziałam, że to będzie hit. Przynajmniej dla tych osób, które z przyjemnością oddają się lekturze. I kiedy tylko mam okazję taki zestaw kartkowo-zakładkowy poczynić, to z takiej okazji korzystam :) Ha, no i mogę połączyć pracę scrapową z moim ukochanym haftem krzyżykowym!
Temat zamówienia brzmiał: wieża Eiffla. Uważam nieskromnie, że wyszło świetnie. Kolory haftu oraz papieru z przepiękną grafiką wieży zgrały się idealnie, jak gdyby były projektowane dla siebie nawzajem. Do tego wspaniale zagrały błękitne kwiaty na kieszonce. Co prawda backstiche na zakładce omal mnie nie zabiły - na aidzie 14 ct może byłyby do przeżycia, lecz haftowanie ich na 18 ct to była istna droga przez mękę - ale patrząc na efekt końcowy, było warto. Mam tylko nadzieję, że solenizantowi również się spodobało.



Kartkę zapakowałam w pudełko, tym razem pełne, bez okienka, gdyż chciałam wyeksponować piękny papier i podkreślić główny temat pracy: wieżę Eiffla.
 

Pozdrawiam!

sobota, 17 lutego 2024

Dzień Kota.

Dziś, w Międzynarodowym Dniu Kota, na moim blogu przemówi poeta. Wiersz pochodzi z tomiku wierszy pt. "Kot filozof", trzeciego z serii tomików poezji "Najpiękniejsze wiersze o kotach" Franciszka J. Klimka. Wiersz piękny i smutny, pełen bolesnej prawdy.

Nic się takiego nie stało

                   /Jan Twardowski/

MÓWIĄ KOTY KSIĘDZA JANA

Nic się takiego nie stało.
Zima - jak zima, więc łapki zmarznięte,
ale tu jednak zawsze nas grzało,
dlaczego teraz zamknięte?

Nic się nie stało? A coś się zdarzyło...
Zima, więc zimę musimy przeczekać,
ale słów takich tu nigdy nie było:
- Zmykaj, wynocha, uciekać!

Co się zdarzyło, jaki fakt niezwykły,
jak to zrozumieć, jak to przyjąć mamy,
że tu wśród ludzi szepczących modlitwy
zamknięto kotom i serca i bramy.

"Bądź wola Twoja, przyjdź królestwo Twoje"
dało się słyszeć - ledwo słońce wzeszło,
a dziś pytamy - koty księdza Jana:
- Królestwo przyszło, czy właśnie odeszło?

Odeszło
z jego łagodnym uśmiechem,
z jakim wybaczał wszystkie kocie psoty
i mówił o tym, że byłoby grzechem
wywyższać siebie - nad inne istoty.

Pewnie nas kiedyś do siebie zawoła
może mu żal nas, może na nas czeka,
bo wie: tu mnóstwo świętych dookoła,
a tylko brakuje C z ł o w i e k a...

/Franciszek J. Klimek/

21 marca 2006 r. po śmierci ks. Jana Twardowskiego wszystkie koty zostały natychmiast wyrzucone z klasztoru.    

Z mojej strony - jak zawsze w Dniu Kota - maleńka praca z kocim motywem. Zakładka do książki. Może być do tomiku wierszy Pana Klimka. Albo do innych lektur.

Pozdrawiam!

wtorek, 16 stycznia 2024

Kartka z zakładką

Bardzo często robię kartki z kieszonką na prezent w formie banknotów. Ale można i tak: kartka w formacie DL z kieszonką na upominek pod postacią zakładki do książki. Bardzo fajny pomysł na obdarowanie osób, które lubią czytać książki, i w dodatku bez problemu można wysłać pocztą w zwykłej kopercie.





Na zakończenie pochwalę się moimi kwitnącymi grudnikami. Wiem, nic takiego, w wielu domach są grudniki i kwitną każdego roku. Ja jednak nie miałam do tej pory ręki do tych roślin i wszystkie z czasem uśmiercałam, a o kwitnieniu nie było mowy. Dlatego tak bardzo mnie cieszą te kwiaty, bo to znaczy, że w końcu się z nimi dogadałam :) To już drugi raz, kiedy mogę je podziwiać :)



 
Cały ten busz znajduje się na blacie zabudowanej lodówki przed wąskim kuchennym oknem.
 

A oto moja najnowsza zdobycz :) Dorwałam w Biedronce. Ciekawy gatunek sansewierii, który ma liście ułożone w płaski wachlarz.


 
Tak, jakbym miała jeszcze za mało zielska w domu, hi hi hi :) To się chyba nazywa uzależnienie i powinno się leczyć. Hmm, jakby tu jeszcze upchnąć kilka doniczek... Jeszcze parę gatunków roślinek mi się marzy :)

czwartek, 21 września 2023

Rudzik tu, rudzik tam.

Odgrzebałam swoje stareńkie zapasy jesiennych papierów (kto jeszcze pamięta kolekcję "Jesienne Liście" dawnej Galerii Papieru, obecnie Paper Heaven?), żeby ozdobić nimi upominkowy zestaw pudełek: na kawę, na Rafello oraz czekoladownik. W planach było pięknie, a w realu wyszło tak sobie. Zrobienie słoneczników zajęło mi sporo czasu (robiłam ich od razu znacznie więcej, na zapas), a z efektu końcowego nie jestem zadowolona. Kilka godzin spędziłam na wycinaniu, cieniowaniu płatków pomarańczowym tuszem i wygniataniu dłutkiem, a w efekcie po wszystkich tych zabiegach nie ma śladu na gotowych kwiatkach: cieniowanie gdzieś się ulotniło, a płatki po przyklejeniu środków kwiatów z powrotem się wyprostowały. No więc przykleiłam takie "naleśniki", trudno.
Dla urozmaicenia kompozycji dodałam kilka wyciętych grzybków i ptaszki rudziki, które zostały mi po warsztatach albumowych u Olgi Bielskiej - robiliśmy wtedy album "Leśny Sen".

 

 






Pozostając w temacie rudzików przedstawiam Wam moją najnowszą zakładkę, z rudzikiem właśnie.



Pozdrawiam Tuzaglądaczy!

środa, 9 sierpnia 2023

Bratki w kolorze indygo.

Przy okazji mojego bazarkowania z zakładkami na dogomanii pojawiło się zamówienie na zakładkę z bratkami w kolorze indygo. Zrobiłam trzy do wyboru. Papier, w który oprawiłam hafty, przypomina wężową skórkę w metalicznym, granatowym kolorze - piękny jest. Trzymałam go w swoich zasobach kilka lat, bo tak mi się podobał, że szkoda było mi go zużyć :)


 A na balkonie wreszcie zakwitły słoneczniki :) Każdego roku przymierzam się do rezygnacji z tych kwiatów, bo stojące donice blokują mi dojście do balustrady i utrudniają podlewanie pelargonii, ale jakoś nie potrafię :) Kocham słoneczniki!


 A na koniec - mokre kwiaty pelargonii... No cóż, trochę pada ostatnio :) 

 Pozdrawiam!

niedziela, 9 lipca 2023

Zakładkowy zawrót głowy.

Chciałam tego posta napisać wczoraj wieczorem, ale udało mi się tylko zrobić zdjęcia...
Wczoraj na sąsiednim osiedlu odbywał się coroczny festyn. Chcąc nie chcąc, siedząc na balkonie czy nawet w mieszkaniu, ale przy otwartych oknach, byłam jego mimowolnym, choć zdalnym uczestnikiem. Na nagłośnienie imprezy to organizatorzy najwyraźniej pieniędzy nie żałowali.  Nawet ptaki na osiedlu zamilkły. Nieliczne próbowały swoich śpiewów, lecz ich maleńkie gardziołka i płuca były bez szans wobec dudnienia potężnych głośników i wzmacniaczy spotęgowanego odbijanym od ścian bloków echem. Tak więc wczorajszy dzionek spędziłam w atmosferze wiejskiego wesela za stodołą. A ponieważ nie lubię wesel i innych głośnych imprez, to dzień zakończyłam bólem głowy i rozdrażnieniem.
Pisałam już wcześniej, że od dłuższego czasu pomiędzy scrapowymi zamówieniami haftuję zakładki do książek na bazarek dogomanii. W końcu wykończyłam je na gotowo i mogę pokazać.










Kotom, o dziwo, wczorajsze biesiadne muzykowanie nie przeszkadzało, a przynajmniej takie sprawiały wrażenie. Tygrys pięknie komponuje się kolorystycznie z zielenią na balkonie :)

Niestety, przylatuje na balkon coraz więcej os. Przyciągają je sansewierie, które wypuściły liczne pędy kwiatowe. Są dopiero w pączkach, ale osy ciągle sprawdzają, czy aby już któreś kwiaty się nie rozwinęły. 


Kiedy się rozwiną, nie tylko pięknie pachną, ale też kapią gęstym, słodkim syropem, na który już nie mogą się doczekać owady. Tak kwitły zeszłego lata.


Każdorazowe pojawienie się osy na balkonie wywołuje u kotów atak paniki porównywalny z nalotem bombowym i ucieczkę do mieszkania. Kicia kiedyś zapolowała na osę, co nie skończyło się dla żadnej ze stron sympatycznie. Od tego czasu unika ich jak ognia. Po zachowaniu Tygrysa wnioskuję, że najwyraźniej również miał w przeszłości bliskie spotkanie z żądłem. Ja też nie lubię os. Lubię, kiedy przylatują trzmiele, pszczoły, motyle czy biedronki, ale osy i szerszenie... brrrr!